Wystąpienie Senatora Józefa Zająca

Senator Józef Zając zabiera głos w dyskusji.

Senator Józef Zając:

Pani Marszałek! Szanowni Goście! Drodzy Państwo! 
Uważam, że to znakomity pomysł, aby uczcić polską matematykę w tym roku. A powodów naprawdę jest bardzo wiele. Ci, którzy są bliżej matematyki, wiedzą, o co chodzi, a i popularyzowane wiadomości ze świata matematyki też są mocno przekonujące. 
Powodem, dla którego pozwalam sobie tutaj zabrać głos, jest coś bardzo osobistego. Otóż jeden z tych, którzy byli wymienieni w czwórce lwowskiej, prof. Kuratowski, był przewodniczącym komisji do spraw mojego przewodu doktorskiego w Instytucie Matematycznym PAN. I muszę powiedzieć, że do dzisiaj opowiadam, w jaki sposób odbywał się u niego egzamin doktorski. Jest to coś, co można włączyć do lwowskich opowiadań, ponieważ zaprosił mnie do baru mlecznego i tam przy bardzo prostym daniu przez prawie godzinę byłem odpytywany. Pamiętam to do dnia dzisiejszego. I myślę, że to chyba był ostatni przewód doktorski, któremu przewodniczył i w którym uczestniczył prof. Kuratowski. 
Ważność matematyki jest to coś, czym cały naród powinien się szczycić. Na ścianie uniwersytetu w Chicago, gdzie wymienieni są najwięksi naukowcy tego świata, którzy przyczynili się do wielkich przemian, do powstania nowych technologii, do nowego spojrzenia na świat, znajdują się 3 polskie nazwiska. Są to: Hoene-Wroński, o którym zapominamy, a faktycznie był to naukowy ojciec szkoły lwowskiej, Banach i Kopernik. W zasadzie wszyscy 3 to matematycy. I dlatego też to jest jednym z najbardziej zdecydowanych uzasadnień tego, że dzisiaj możemy być dumni z tego, że nasz naród wykreował naukę ścisłą o tak wielkim znaczeniu. Wydaje mi się, że jest wiele pracy naukowej – takiej niewidocznej, prowadzonej na seminariach, na spotkaniach, w domu, w zaciszu gabinetów – która nadal jest na tym wielkim światowym poziomie. 
A jeśli chodzi o określenie „polska matematyka”, to po raz pierwszy w sposób zdecydowany spotkałem się z tym w Japonii. Otóż będąc tam kiedyś, miałem na seminarium na uniwersytecie w Osace wykład. Kiedy przyszedłem – była to godzina 16.00 – człowiek, który mnie zaprosił, stwierdził, że pójdzie do swojego gabinetu na chwilę, a ja powinienem pójść do sali, gdzie wszyscy się spotykają przed tym wykładem. Podszedłem do tej sali, otworzyłem drzwi, a tam tłum ludzi. Cofnąłem się, no bo gdzieżby na wykład z matematyki przyszło aż tylu. Ten człowiek szedł za mną i pyta, dlaczego nie wchodzę. Mówię: „no, prawdopodobnie tam jest jakieś spotkanie, które nie łączy się z tym wykładem”. A on mówi: „nie, chodź i zobacz, przekonaj się, bo w Polsce tego nie doświadczysz”. Co to znaczy „polska matematyka”? Z okolicznych uczelni, nie tylko z Osaki, bo to jest cały kompleks miast, przyjechało ponad 40 profesorów matematyki na mój wykład, ale oni mnie potraktowali jako przedstawiciela polskiej matematyki. Dziękuję bardzo. (Oklaski)